
“Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi,
Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las,
Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was…”
Jacek Kaczmarski “Pejzaż z szubienicą”
Nie umiem ostatnimi czasy popełnić samobójstwa. To jednocześnie smutne i wesołe, dobre i złe, słodkie i gorzkie, rzeczownik i rzeczownik. A przecież popełniałem samobójstwo już wielokrotnie, czasami chcąc to zrobić, chcąc oddać się tej perwersyjnej przyjemności samospalenia, a czasami po prostu tak się, nomen omen, życie układało. Zabijałem się w myślach i uczuciach, ginąłem w snach i cudzych oczach, tańczyłem na własnym grobie i ciągnąłem karawan. Nawet znicz co któreś samobójstwo potrafiłem zapalić, takim dobry.
A ostatnio tego nie potrzebuje, ostatnio mi to nie smakuje, zrobiło się samobójstwo, miast słuszne i zbawienne gorzkie i mdłe, teraz czas odśpiewać pochwałę życia. Wiosna wróciła do łask Boga, to i Człowiek rozkwita, odżywa, a z kul u nóg wykluwają się skrzydła. Anielskie, a co!
Dobrze jestem czasem powisieć na szubienicy, ale wypada też z niej zejść. Wisząc na sznurze nie poczujemy trawy pod stopami, nie pośpiewamy do ludzi ani nie doskoczymy do nieba. Możemy wisieć, kontemplować ból rzeczywistości i w tym trwać, ale czasami człowiek ma dość. Wszystko się może przejeść, nawet zabijanie.
Grunt, że Kimya Dawson nadal gra




I całe szczęście
I najlepszego po raz wtóry
heh, znowu fantastycznie, jak zwykle u Ciebie – czyta się z przyjemnością i nie bez refleksji… to takie fajne w dobie przytłaczającego szmelcu…
wielkie dla Ciebie Robercie. tak imieninowo też:D
Jorge Bucay w “Pozwól, że ci opowiem” umieścił coś podobnego
.
Zaczyna się czytać w tunelu – po czym wyjeżdżamy do palety wiosennych szaleństw:)
O to chodzi, trzeba postulować wyważenie proporcji i przykład do połowy napełnionej/pustej szklanki, takie życie, nie łatwo jest zachować optymizm przez 24h, ale o wiele łatwiej jak się wydziela endorfiny po bieganiu:)
Michał: Nie znam
Sophie: Dzięki
Ja idę biegać
pomidor i szczypiorek – wiosna.
“- Dziadku, pobujaj mnie. – rzucił wnuczek do dziadka siedzącego na kępce trawy.
- Nie, wnusiu, zejdź już z tej szubienicy.”
Cytat z pewnego opowiadania z książki “Opowieści pozagrobowe” mojego autorstwa. Ani książka ani opowiadanie jeszcze nie zostały napisane. Bo nie mam czasu, żeby usiąść na krześle elektrycznym i zacząć pisać.
Robert: Fajne
Tagowanie własnych wpisów jest lamerskie.
*lanserskie.
Ja wiele jest tagów, których potrzeby używania nie odczuwam.
Kimya Dawson, juhu!
))
carpe mort bracie, carpe mort
Ach tak, pewnie, na szubienicy wisieć nie warto, zwłaszcza, że jednak trochę wysiłku wymaga uplecenie sznura i przerzucenie go przez gałąź. Może i widoki lepsze niż z ziemi, ale przecież równie dobrze można po prostu wejść na drzewo.
przymiotnik i przymiotnik, Robercie. (2. wers od góry)
czasownik i czasownik, Aniu