Dręcz mnie, bejbe!
kwiecień 17, 2008 autor Robert Szymczak

“Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi,
Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las,
Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was…”
Jacek Kaczmarski “Pejzaż z szubienicą”
Nie umiem ostatnimi czasy popełnić samobójstwa. To jednocześnie smutne i wesołe, dobre i złe, słodkie i gorzkie, rzeczownik i rzeczownik. A przecież popełniałem samobójstwo już wielokrotnie, czasami chcąc to zrobić, chcąc oddać się tej perwersyjnej przyjemności samospalenia, a czasami po prostu tak się, nomen omen, życie układało. Zabijałem się w myślach i uczuciach, ginąłem w snach i cudzych oczach, tańczyłem na własnym grobie i ciągnąłem karawan. Nawet znicz co któreś samobójstwo potrafiłem zapalić, takim dobry.
A ostatnio tego nie potrzebuje, ostatnio mi to nie smakuje, zrobiło się samobójstwo, miast słuszne i zbawienne gorzkie i mdłe, teraz czas odśpiewać pochwałę życia. Wiosna wróciła do łask Boga, to i Człowiek rozkwita, odżywa, a z kul u nóg wykluwają się skrzydła. Anielskie, a co!
Dobrze jestem czasem powisieć na szubienicy, ale wypada też z niej zejść. Wisząc na sznurze nie poczujemy trawy pod stopami, nie pośpiewamy do ludzi ani nie doskoczymy do nieba. Możemy wisieć, kontemplować ból rzeczywistości i w tym trwać, ale czasami człowiek ma dość. Wszystko się może przejeść, nawet zabijanie.
Grunt, że Kimya Dawson nadal gra ![]()




I całe szczęście
I najlepszego po raz wtóry
heh, znowu fantastycznie, jak zwykle u Ciebie - czyta się z przyjemnością i nie bez refleksji… to takie fajne w dobie przytłaczającego szmelcu…
wielkie dla Ciebie Robercie. tak imieninowo też
Jorge Bucay w “Pozwól, że ci opowiem” umieścił coś podobnego
.
Zaczyna się czytać w tunelu - po czym wyjeżdżamy do palety wiosennych szaleństw

O to chodzi, trzeba postulować wyważenie proporcji i przykład do połowy napełnionej/pustej szklanki, takie życie, nie łatwo jest zachować optymizm przez 24h, ale o wiele łatwiej jak się wydziela endorfiny po bieganiu
Michał: Nie znam
Sophie: Dzięki
Ja idę biegać
pomidor i szczypiorek - wiosna.
“- Dziadku, pobujaj mnie. - rzucił wnuczek do dziadka siedzącego na kępce trawy.
- Nie, wnusiu, zejdź już z tej szubienicy.”
Cytat z pewnego opowiadania z książki “Opowieści pozagrobowe” mojego autorstwa. Ani książka ani opowiadanie jeszcze nie zostały napisane. Bo nie mam czasu, żeby usiąść na krześle elektrycznym i zacząć pisać.
Robert: Fajne
Tagowanie własnych wpisów jest lamerskie.
*lanserskie.
Ja wiele jest tagów, których potrzeby używania nie odczuwam.
Kimya Dawson, juhu! :)))
carpe mort bracie, carpe mort
Ach tak, pewnie, na szubienicy wisieć nie warto, zwłaszcza, że jednak trochę wysiłku wymaga uplecenie sznura i przerzucenie go przez gałąź. Może i widoki lepsze niż z ziemi, ale przecież równie dobrze można po prostu wejść na drzewo.
przymiotnik i przymiotnik, Robercie. (2. wers od góry)
czasownik i czasownik, Aniu