Dziewicze pieprzenie
marzec 1, 2008 autor Robert Szymczak

Żyjemy hasłami wciąż karmią tym nas
Nie wiemy już sami gdzie prawda gdzie fałsz
Tu walka o pokój gdzie pokój już był
Dotrzymać chcesz kroku dwa kroki daj w tył.
Metro “Hasła”
Ludzie mają jeden podstawowy problem, że w ich umysłach rodzi się przesadnie dużo agresji. Chodzą tacy nabuzowani od rana do wieczora, nienawiść aż im się w główkach gotuje, wycieka powoli przez oczy, palce i usta. I nie mówię tu o wrogości jawnej, o dawaniu sobie w mordę, czy wrzeszczeniu w niebogłosy. Chodzi mi o nienawiść truciznopodobną, która przepływa nam przez żyły, napina mięśnie i przewraca oczy do góry. Wtedy gdy rano jedziemy autobusem, siedzimy pośród ludzi, którzy zdają się strasznymi debilami, albo musimy ustąpić jakieś głupiej, starej babie miejsca w autobusie.
Lubimy mieć wrogów. Najlepiej wrogów od nas słabszych, nad którymi czujemy w jakiś sposób wyżsi, którzy nie są godni naszego zajebiście wysokiego poziomu. Mamy na kogo sobie poprzeklinać, na kim się wyżyć (psychicznie, fizycznie, czy jak tam lubimy), mamy kogo skrytykować i kim się podetrzeć. To naprawdę cudowne lekarstwo na nasze schorowane nerwy, jak się od razu czujemy dobrze i przyjemnie. I jeszcze mamy poczucie, że robimy to co słuszne. A murzyn jest czarny, bo lubi brud.
Pewnie, mówiąc tu o tym jakie to wszystko jest złe etc. sam jestem cholernym hipokrytą. A raczej byłbym, gdybym stwierdził, że ja jestem ponad te nienawistne uczucia, jakie opisuje wyżej, bo tak oczywiście nie jest. Sam czasem masochistycznie wręcz lubię pogrążyć się we wrogości do całego świata, stwierdzić, że mam go dzisiaj w dupie i powiedzieć, że go nienawidzę. Jak i każdy. Tyle, że u mnie ten wkurw na wszystko szybko mija i nie przekracza jakiegoś normalnego poziomu.
Najgorsi są ludzie, którzy chcą z powodu tej nienawiści zmienić cały świat na swoją modłę, najchętniej ulepić go w szarą, piekielnie nudną, przerażającą masę, gdzie nie ma żadnego miejsca na coś nowego i ciekawego na indywidualność w żadnym stopniu. Bo to złe, bo to wrogie, bo to inne. A dla mnie piękno świata polega właśnie na jego różnorodności, na tym, że są takie miejsca jak Afryka i takie miejsca jak Anglia. I tego trzymać się trzeba.
Mnie np. wkurza Ameryka. Ale kiedy widzę taki obrazek jak ten wyżej to ciesze się bardzo, że takie miejsce istnieje i wcale nie mam nastroju go bombardować. Bo jest zwyczajnie piękne.




Nie wystarczy podziwiać świata . ale mu się oddawać całym sobą by było jeszcze piękniej.
Wszyscy my- ludzie- jesteśmy z tej samej linii produkcyjnej. Jak ktoś się chcę wyłamać to do psychiatryka go, albo na margines społeczny.
W każdym z nas jest hipokryzja, rasizm, nienawiść. Każdy z nas jest trochę emo. Trzeba jednak tę stronę siebie wyłączać(?!). Dziwne zdanie, ale jakoś tak mi się napisało i tak zostanie. ;]
Co rozumiesz poprzez tę samą linie produkcyjną? Wszyscy mamy jednakowo wyglądać, kochać, myśleć, żyć? Nie, sorki, ale to mi totalitaryzmem pachnie. A wolność jest dla mnie najważniejsza
To, że pochodzimy z tej samej linii produkcyjnej znaczy, że się niewiele od siebie różnimy. W gruncie rzeczy mamy te same priorytety, gusta, na tym samym nam zależy. W aspekcie globalnym jesteśmy tacy sami.
Mówisz o tym, że wszyscy musimy jeść, spać, pracujemy, pragniemy miłości, bezpieczeństwa itp? Jasne, ale zauważ, że poza takim “trzonem” różnimy się między sobą bardzo i wcale nie jesteśmy tacy podobni. To, moim zdaniem, czyni nasz świat pięknym
Żeby człowiek był człowiekiem,
lecą liście, szumi w lesie,
wiatr z obłoków warkocz plecie
i tego trzymać się trzeba.
człowiek za dużo myśli, chce być najlepszy, a potem sam siebie pyta po co mi to wszystko?
–
http://ktowchodzina.gazeta.pl/