
“Nie miejcie więc do Trójcy żalu,
Wyrok historii za nią stał
Opracowany w każdym calu -
Każdy z nich chronił, co już miał.
Mógł mylić się zwiedziony chwilą -
Nie był Polakiem ani Bałtem…
Tylko ofiary się nie mylą!
I tak rozumieć trzeba Jałtę”
Jacek Kaczmarski “Jałta”
Są chwile kiedy (najczęściej podczas jednej z bezsennych nocy) nawiedzają mnie myśli o historii. Przez moją głowę potrafią wtedy przemaszerować wszystkie najważniejsze wydarzenia jakie kiedykolwiek miały miejsca. widzę przemarsz rzymskich legionów, a zaraz po nich wchodzą wojska napoleońskie, lecz i one nie zagrzewają miejsca długo, bo oto wkracza polska kawaleria z czasów kampanii wrześniowej, po której następuje przemarsz Armii czerwonej. Widzę w głowie najważniejsze wydarzenia, przeżywam uczucia historycznych postaci i jestem tam z nimi duchem.
Historia to fantastyczna dziedzina nauki. Właściwie jest jednym wielkim opowiadaniem, przedmiotem wymarzonym dla kogoś takiego jak ja, gawędziarza i pochłaniacza książek. Jeżeli jest jeszcze ciekawie prowadzona to hulaj dusza, mogę godzinami słuchać o Kartaginie, Grunwaldzie, Waterloo, czy Leningradzie. Chce mi się wtedy pracować, poznawać te opowieści do cna, przeżywać je, wciągać się w nie etc.
Historia nie jest tylko zwykło opowiastką, jest prawdziwa, wydarzyła się naprawdę i to jest jej siłą, to sprawia, że tym chętniej chce się ją poznawać, dowiadywać się co wydarzyło się w naszym mieście, kraju, czy po prostu na świecie. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ludzi i świat na którym żyjemy. Stajemy się mądrzejsi, widzimy przyczyny i skutki, możemy przewidywać co się stanie. “Pamiętamy co było, więc wiemy co będzie”.
I to właśnie najważniejsze jest w nauce historii. Wcale nie zapamiętywanie dat, poznawanie nazwisk kolejnych wodzów, czy miejsc bitew, nie. Najważniejsze jest zrozumienie przyczyn i skutków tego co się stało, pojęcie do końca wszystkich wydarzeń, dostrzeżenie mądrości, cierpienia, głupoty, namiętności, słowem wszystkiego co ludzkie. W ten sposób uczymy się życia.
Szkoda tylko, że nie którzy nie uczą się na historii, wyciągają błędne wnioski, bądź nie wyciągają ich wcale. Zamykają się na nią widząc w niej tylko bezsensowne, stare opowiastki, bądź naginają ją jak tylko się da, że o mało nie pęka.
Bo nie zapominajmy, że historia, choćby nie wiem jak ważna dla nas była, jest tylko historią, tym co było i na co nie mamy (a przynajmniej nie powinniśmy mieć) wpływu. A najważniejsza jest teraźniejszość i przyszłość, bo to w nich trwa nasze życie i to nas potem historia oceni czy przeżyliśmy je dobrze. W końcu, jak pisał Kempis, “W dniu sądu ostatecznego zapytają nas o to, czego dokonaliśmy, a nie o to, co przeczytaliśmy” I o tym należy pamiętać.




Nigdy nie lubiłem historii – tej wyciąganej ze szkoły. Tej, w której liczyły się tylko daty i miejsca o których już nikt nie pamięta. Nie było mowy o ludziach, tylko o armiach. Nikt nie mówił o człowieku, chyba, że był bardzo zły, albo bardzo dobry, albo zginął śmiercią tragiczną. Nikt nie pamięta o tych maluczkich, którzy musieli cierpieć, bo Mądre Głowy wysyłały ich na rzeź.
Warto o nich pamiętać i nawet trzeba, ale ja staram się nie patrzeć w przeszłość, bo można z niej tylko smutne momenty wyciągnąć, dlatego podoba mi się końcówka – godna pointa!
no, wszystko zostało napisane w notatce o historii. obejdzie się bez mego komentarza ; d.
Przeszłość, to jest dziś – tylko cokolwiek dalej. C. K. Norwid : )
Najciekawsza jest historia zwykłych ludzi, kulturówka. Historia polityki w sumie też, ale to już dla pasjonatów bardziej. Historia wojen jest nudna.
Moim skromnym zdaniem.