Świątnienie
grudzień 22, 2007 autor Robert Szymczak

“zadajemy te pytania głosem ptasim
niech prowadzą nas bez odpowiedzi nawet
Niech się wznoszą, niech się wznoszą
aż zabłysną tęczą
do krainy łagodności bramą”
Wojtek Bellon “Pieśń łagodnych”
Udało mi się wstać. Udało mi się obudzić z pięknego i pełnego snu, udało mi się zwalić z siebie ciężką kołdrę i odsłonić żaluzje, żeby wpuścić trochę zimowego słońca do pokoju. Teraz zmęczonoradosny siedzę przy kawie (której udaje się ostatecznie mnie obudzić) i piosence “Last fight” zespołu Velvet Revolver, której udaje się wprowadzić mnie w przyjemny melancholijny nastrój.
Niby nic, powiedzie. Niby zwykły sobotni poranek jakich zapewne wiele w swoim życiu przeżyliście i jakich również wiele przeżyjecie. Tak, ale zwykle nie zwracamy uwagi na tę wszystkie drobne przyjemności życia, na to, że przez takie inne spojrzenie nasze istnienie staje się lepsze i nie pełniejsze. Wszak nigdy nie będzie takiego poranka
Z resztą podobnie jest ze Świętami. Gwiazdka ma w sobie taką specyficzną cukrzano-mikołajową magię, której wywołuje uśmiech na twarzach, sprawia, że ludzie stają się dla siebie życzliwsi, uśmiech okraszony mrozem częściej pojawia się na ich twarzach. I to jest piękne, to jest właśnie najważniejsze w celebrowaniu Świąt Bożego Narodzenia. Właśnie ta radość i umiłowanie drugiego człowieka, ta iskierka szczęścia i dobroci jaką potrafimy z siebie w trakcie świąt wykrzesać. Zaprawdę powiadam wam, nie wierzę w istnienie lepszego prezentu dla nowonarodzonego Jezusa, niż takie zachowanie ludzi. I niech się schowa kadzidło razem z mirrą!
A wiara w świętego Mikołaja wcale nie umarła, mili państwo! Toć samemu można zobaczyć jak wielu ludzi ma w sobie jego ducha i wykorzystuje go, by sprawić choć trochę radości bliskim. Ja mikołajowałem wczoraj. Co prawa zamiast czerwonego płaszcza miałem zieloną kurtkę, trzewiki zastąpiły glany, worek plecak, a sanie i zastęp radosnych reniferów zastąpił tramwaj z miejmy nadzieje niemniej radosnym motorniczym
Jedynie czapka zgadzała się z mikołajową. No, jeszcze w słuchawkach punkowe wykonania kolęd, przez zespół Para Wino (dzięki Dziadu
) i jazda do sklepów!
Przy kupowaniu prezentów osobiście nigdy nie zajmuje się prezentami. Zajmowanie się prezentami jedynie męczy, wywołuje głód i wyciąga człowieka ze sklepu, co jest przecież wielce niepożądane. Ja zawsze myślę o osobie, która ma dostać prezent, co by ją ucieszyło, jaka jest itp. Przy takim kupowaniu prezentów często jeszcze bardziej poznajemy i zżywamy się z ludźmi dla których te podarki wynajdujemy pośród sklepowych półek. I jest pięknie i jest zmysłowo i po takich zakupach mikołajowych wracamy do domu jednocześnie zmarznięci i zadowoleni i z miejsca żądamy czegoś ciepłego do jedzenia
Święta to najpiękniejszy okres w roku, nie zapominajmy o tym. I nie dajmy się wkręcić w niepozytywne gonienie za prezentami, robienie jedzenia na szybcika i oglądanie podczas wigilii jakiegoś Kewina któremu się samemu w domu akurat zostało. Po prostu bądźcie z ludźmi i radujci się! Bo ot tego święta są
Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę wesołych świąt ![]()




jak tu się cieszyć jak kartka dojdzie po nowym roku. a to moja jedyna chyba radość w te dni.
Nawzajem Misiu :*.
Ale powiem szczerze, kurwa szkoda, że ludzie tak dobrzy i mili nie pozostają przez cały rok.!
Fuck… :F No trudno, trza się cieszyć tym co jest teraz, a raczej będzie w te święta!!
YoXmas!! For All!
Ludzie wypaleni od środka przez zachodni kult pieniądza zapomnieli o Katolickiej tradycji już do końca. Komercyjny cocacolowy mikołaj który zresztą tez przywędrował z zachodu zastępuje dziś dawnego biskupa mikołaja a wszystko powoli nawet w święta zmierza do obalenia i zatarcia Katolickiej tradycji w sercach i czynach Polaków.
Pamiętajcie dobre uczynki (jakich rzekomo w święta pełno) was nie zbawią potrzebne jest coś jeszcze.
Swięta to czas zadumy nad doczesnością i okres wesołego oczekiwania na przyjście Pana.
Z Narodowym Pozdrowieniem
Czy jeżeli jadę kupić prezenty do sklepu to jestem “wypalony przez zachodni kult pieniądza” xD Najważniejsze jest to czy robimy coś dobrego, czy potrafimy uszczęśliwić innych. I to jest piękne
A to w co jest ubrany Mikołaj to już dla mnie naprawdę pomniejsza sprawa
Wesołych świąt
August… napisał:
“Pamiętajcie dobre uczynki… was nie zbawią potrzebne jest coś jeszcze.”
Ja pierdole, krew niewiernych?
Łukasz zmuś swój mózg do myślenia i sie zastanów co jeszcze
Jakby dobre uczynki miałyby nas zbawić nie potrzebowalibyśmy Jezusa chociażby.
Zrozumiałeś czy jeszcze prościej wyjaśnić?
>Święta to najpiękniejszy okres w roku, nie zapominajmy o tym
Nieprawda! Najpiękniejszy okres w życiu to czas gdy przechodzimy stan zakochania…
Ja życzę wszystkim, ten komentarz czytającym dużo uśmiechu, dużo powodów do uśmiechu i dużo powodów.
pozdrawiam, piotr
ps. niech telewizor i monitor nie będą jedynym waszymi świątecznymi towarzyszami.
W*E*S*O*Ł*Y*C*H Ś*W*I*Ą*T =)
nawet bym powiedziała hugaczagistych ;d
Ale napisałem w roku, nie w życiu, prawda Piotrze?
Ale do życzeń się przyłączam
Kurwa, ziom…
1st - do łopaty nie gadasz, więc powstrzymaj wodzy egoizmu.
2st - jasne, że dobre uczynki nie wystarczą, przecież ile to razy było mówione… zbawiony przez wiarę… ( i tu mamy słowo klucz, wiarę
)
3st - Ma poprzednia odpowiedź była nijaką odpowiedzią na twe poglądy typu ” kult pieniądza” itp
Zgadzam się do tego, że jesteśmy za bardzo zapatrzeni w tą zasraną kase yee, pewnie… ziom.
Lecz nie sądzę, że to przez innych… sami sobie winni jesteśmy. W końcu jak prosto obwinić bliźniego swego, a nie siebie samego… hmm.
Ps: Jak chcesz pogadać proponuje GG…
Ps2: Coca-cola… mikołaja, dobre…
Wesołych po raz kolejny życzę ;D.
Najważniejsze, to serce otworzyć na ten czas i piernikiem, cynamonem chłonąć otoczenie. I już.
Po pierwsze synku powstrzymaj swój język i naucz sie poprawnie pisać po Polsku…
A z takimi poglądami powodzenia w życiu “ziom”
Przenieście się na gadu, czy gdzieś, co? A poza tym przymiotnik “polski” piszemy małą literą, a propos “pisania po Polsku”. Auguście, to błąd składniowy. Uwielbiam czepiać się czepiających
ja dziś jak ubierałam choinkę, intensywnie myślałam o bliskich mi ludziach. i nawet jeśli nie jestem z nimi spokrewniona, poczułam się tak rodzinnie i stwierdziłam, ze to przecież właśnie o to chodzi w świętach i jest super. ale nagle tknęła mnie taka jedna myśl… ej, przecież ja nie lubię świąt Oo i nastrój poszedł się jebać -.-
Błeee….za optymistyczne to wszystko dla mnie. Wesoła notka, z mnie odrzuca. Ja jestem zbyt wesołym człowiekiem na co dzień, żeby jeszcze na własnym blogu pisać jak jest fajnie i hippisowsko ;>
Niemniej jak się komuś chce, to nawet przyjemnie się to czyta
Pozdrawiam!