
“Tule, pieszczę i całuje twoje jasne włosy,
Co naokół białej skroni tak ci się rozwiały,
Jak jutrzniane
Blaski ranne,
Jaki ten świt wspaniały!”
Jan Kasprowicz “O poranku”
Wiecie kiedy jest piękny dzień? Piękny dzień jest wtedy kiedy mamy piękne budzenie, kiedy poranek jest piękny to i cały dzień jest piękny. Taka zasada jest. A nawet jeżeli jej nie ma, to ja ją właśnie stworzyłem i jest. W każdym bądź razie poranek to jest najważniejsza chwila dnia. I często właśnie najpiękniejsza. Bo w końcu nie ma nic wspanialszego, gdy powoli otwieramy oczy, widzimy słońce biegające po pościeli i my, jeszcze prawie śpiący powoli staczający się z łóżka i ruszający ku ważnym sprawom. Bezcenne
Ja osobiście uważam, że jedną z najgorszych rzeczy jakie stworzyła ludzkość jest budzik elektryczny. Co prawda w założeniu to bardzo ważna sprawa, obudzi nas, dzięki niemu nie zaśpimy itp. Ale w praktyce taki budzik działa jak szok elektryczny, jak cios po łbie z samego rana. Z radosnego pływania pośród snu on nas za ręce nogi i uszy, na siłę, wyciąga, a to boli, boli, boli… Budziki są do dupy.
Bo rozbudzanie się powinno być równie przyjemne jak spanie. Człowiek powinien się budzić samemu, dokładnie wtedy kiedy ma na to ochotę. Wtedy nasze ciało jest cudownie rozgrzane i rozleniwione, umysł przejrzysty i radosny, zaś wszystko wokół staje się piękne. Mocna herbata smakuje jak nigdy, a śniadapki (kanapki na śniadanie
) z dżemem są słodkie i przenajpyszniejsze. No i dalszy ciąg dnia też zwykle wydaje się dobry, po takim poranku dużo łatwiej zmierzyć się z przeciwnościami losu. Oł je
Oczywiście nie zawsze jest tak, że można wstawać kiedy się chce, wtedy należy mieć budzenie. Tylko, że ono też musi być przyjemne, żadnych głupich budzików, telefonów komórkowych grających kretyńską melodyjkę, czy samowłączających się telewizorów. Budzić należy miłością i radością, tak, żeby dobrze się wstawało. Budzić można różnie, żartobliwym ściąganiem kołdry, bądź miłym dotykiem. Byle tylko było to dobre
A kiedy się budzimy i widzimy, że ktoś jest obok nas, ktoś dla nas ważny, to jest dopiero dobre
Ale nawet kiedy jesteśmy sami to nie ma powodu do smutku, wystarczy rozpocząć dobrą muzyką poranek i z radością porankową ruszyć na spotkanie drugiej połówki
Tak czy siak porankowanie to jest dobroć wielka




hmm śniadapki mnie rozwaliły =)
“Budziki są do dupy.”
Zgadzam się. Dodałbym też, że “Wstawanie z nimi jest do dupy!”
w pościeli siedzę i patrzę jak dnieje
a mi dziś telefon zaczął wibrować o piątej w nocy. i byłam w pełni gotowa, by wstać. a potem samowłaczający się telewizor. standard. ale nawet taki dzień nie jest stracony. a i samobudzenie nie jest gwarancją cudownego dnia. patrz -> zachmurzona sobota z niskim ciśnieniem i snucie się smętne w aurze tego, co się powinno robić.
a gdybym rano ujrzała osobę przez którą chciałabym być obudzona, spanikowałabym, że jestem cała zapuchnięta, zapyziała, rozczochrana, obśliniona i pewnie jedzie mi z buzi xD
poza tym zajebię każdego, kto by spróbował zabrać mi moją kołderkę
a. i chciałam dodać, że ta pani ze zdjęcia na prawdę z rana nie byłaby tak precyzyjnie uczesana i umalowana.
W sumie racja, ale zdjęcie mi pasowało, to je dałem
I nie twierdzę, że dobry poranek jest gwarancją dobrego dnia, ale często w tym bardzo pomaga
opatentowałem przed chwilą, że potrafię spać w dzień- niedawno kupiłem sobie fajny koc, więc mam zamiar to kontynuować
ach, jasne
najlepiej jest się obudzić przy jakiejś genialnej piosence
chciałam powiedzieć przedmówcy, że spanie w dzień jest naturalną reakcją obronną na domowe obowiązki xD przynajmniej mój organizm tak się wykształcił ^^’
He he, genialne
Tia… fajnie i wogóle. Ale trzeba też dodać, ze taki durnawy budzik który wqrwia nas co dzień może, też być naszym wybawieniem prosty przykład:
- Śnisz, koszmar nie możesz się obudzić… i tu nagle DRIINNNGG!!! I wstajesz… uratowany, spocony, przestraszony ale wybawiony bo gdyby nie to durne “Dring” koszmar by trwał nadal…
Swoją drogą, warto zaopatrzyć się w tak zwany: Budziko-radio. Ustawiasz dobrą stację, godzine koszmarną, ale radio zrana i to jeszcze z dobrym repertuarem, miodzio. ( pragne dodać, że czasami ma się jednak chęć pospania a nie koniecznie słuchania muzy… )
ps: śniadapki… wypas nazwa. :]
Yo! Homie! ;]
Jeden z sympatyczniejszych tekstów na Twoim blogu
I w pełni się z Tobą zgadzam.
Co rano budzą mnie panowie z Blues Brothers swoim “Sweet Home, Chicago”, gorąca herbatka po przebudzeniu to także bardzo pozytywna rzecz. A że nie mam tego Kogoś, kto mógłby ściągnąć ze mnie kołdrę… Cóż, zawsze można pomyśleć “już niedługo”
Zgadzam się w pełni.
Jeno, że poranek nie jest zbyt piękny dla tych co wstają na grubo przed słońcem, muszą się zwlec z łóżka i lecieć po mrozie z wywalonym jęzorem żeby “zdążyć”, a przecież jeszcze by z chęcią poleżeli.
Co prawda wstawanie przed słońcem jest fajne, ale nie gdy miast się delektować wschodem słońca musisz iść do szkoły gdzie spędzisz bezowocnie następne kilka godzin. Bueh.
Ale pozostaje jeszcze sobota i niedziela…
A co do budzików. Mnie się już poniekąd udaje budzić za pomocą zegara biologicznego (czy czegoś w tem stylu), po prostu wystarczy położyć się z przeświadczeniem, że dajmy na to o 7 obudzić się trzeba i mózg resztę robi za nas. Choć nie działa to zawsze, ale sposób o wiele przyjemniejszy.
Na pobudkę najlepsza ulubiona piosenka. Np. Filandia.
Zgadzam się, że budziki są do dupy, wczesne wstawanie też jest do dupy
Wszystko pięknie ale co z tą osobą, która ma nas tak przyjemnie budzić? Jej poranek już nie będzie taki przyjemny.
Pierwszwszy wstający domownik nie ma innego wyjścia jak “elektryczny budzik z idiotyczną melodyjka”.
A Sniadapki są genialne!!
“Wszystko pięknie ale co z tą osobą, która ma nas tak przyjemnie budzić? Jej poranek już nie będzie taki przyjemny.”
Można się budzić samemu z siebie, albo właśnie dobrą muzyką, a nie bijącą po uszach pipającą melodią
Z resztą mnie by nie było nieprzyjemnie budzić ukochaną osobę
Śniadapki za dziękują za komplement