
“Ta pierwsza morska podróż do Australii!
Łotry przy burtach, prostytutki w kojach -
Wszyscy się bali, łkali i rzygali
W drodze do raju. Przewrotności Twoja…”
Jacek Kaczmarski “1778″
Australia to taka moja mała, osobista miłość. Odkąd tylko pamiętam ten nieduży kontynent mnie fascynował, pobudzał moją wyobraźnie i pociągał do podróży. Bo Australia jest miejscem wybitnie magicznym, pełnym nieba i słońca, wiatru i zapachu, podróży i ludności. Australia to właściwie skondensowany zbiór wszystkiego co prawdziwie kocham. Gdybym miał wybierać gdzie się urodzę, to spotkalibyście mnie gdzieś koło Sydney, tuż nad oceanem.
Australia przede wszystkim zachwyca tym jak wygląda. Kocham wybrzeża nad oceanem, kocham niebieskie niebo, wyglądające tak samo jak woda, kocham słońce oświetlające zapoconą głowiznę i całość ziem Aborygenów, wyschniętą ziemie, rozległy horyzont, faunę i florę Australii. Ten klimat otwartości kontynentu, długich autostrad i jasnych przestrzeni daje poczucie takiej totalnej, fantasmagorycznej wręcz wolności, poczucia tego, że można iść przed siebie i iść i iść i iść
Człowiek nie jest ograniczany dziwnie zbudowanymi drogami, głupimi zabudowaniami itp. Może po prostu pędzić przed siebie i zwiedzać ten Eden na ziemi.
Australia jest pogodna. Australia jest optymistyczna i radość wręcz się tam przelewa. Nawet natura wydaje się tam radosna i praktycznie cały czas się uśmiecha. Australia pasuje do mojej osobowości, bo jest dokładnie taka jak ja. Rozradowana i dająca radość. Tam Wystarczy się przejść, spojrzeć w niebo i popatrzeć na ocean, by wchłonąć potężną dawkę optymizmu. Bo taka właśnie jest kangurowa kraina.
Ludzie mieszkający w Australii żyją zupełnie inaczej, niż my. Tam cała społeczność jest dużo bardziej wyluzowana, dużo pogodniejsza i ma w sobie dużo więcej dobrej energii, która wręcz emanuje stamtąd. Tam nie ma pośpiechu na siłę, nerwówki i ciągłego martwienia się. Tam życie polega na szukaniu radości w życiu, na cieszeniu się z małych rzeczy i radosnym trwaniu razem z kangurami.
Matko, jak ja pasuje do Australii
A i tak kiedyś się tam na dłużej wybiorę, choćbym miał nie wiem co zrobić i jak to byłoby trudne. W końcu marzenia trzeba spełniać, a Australia to takie jedno wielkie marzenie, istny raj na ziemi




Ach. Już zarezerwowałam nam bilety. I flagi na Górę Kościuszki ;]
Pamiętaj że masz mi przywieźć małego kangurka. =)
Pamiętam, pamiętam
Wole placki.
Ziemniaczane są boskie. Z chęcią podjadłbym ich w Australii
No cóż, mam podobne odczucia, mnie też zawsze fascynowała Australia… I też chciałbym tam pojechać na jakiś czas…