
“Pędzimy przez Polską dzicz
Wertepy chaszcze błota
Patrz w tył tam nie ma nic
Żałoba i sromota
Patrz w przód tam raz po raz
Cel mgłą niebieską kusi
Tam chce być każdy z nas
Kto nie chce chcieć – ten musi!
W Czerwonym Autobusie
W Czerwonym Autobusie
W Czerwonym Autobusie mija czas!”
Jacek Kaczmarski “Czerwony autobus”
Jest tylko kilka rzeczy których szczerze, całym sercem i duszą nienawidzę. Z pewnością należy do nich tzw. komunikacja miejska. Wprost nie cierpię poruszać się różnego rodzaju autobusami miejskimi (PKS’y się nie liczą
), tramwajami, trolejbusami (co prawda w stolicy nie ma trolejbusów, ale jestem pewien, że bym je prędko znienawidził) , metrem i co tam jeszcze człowiek wymyślił w ramach przemieszczania po większych miastach.
I nie chodzi tu wcale o rozmaite niewygody w stylu prawie porozrywanych fotel, różnego rodzaju zapachów (niektórych pochodzenia strach się domyślać), ścisku itp. bo to również spotykam w moich ulubionych pociągach, którymi jeżdżę z największą przyjemnością. Tzn. nie żeby mi owe niewygody nie przeszkadzały, ale powiedzmy, że się przyzwyczaiłem przez te lata.
Więc czego ja tak szczerze nie cierpię w przejażdżce autobusem? Otóż masa współpasażerska otaczająca mnie podczas jazdy wprost zieje nienawiścią, chłodem i taką bezsilną, zwierzęcą wręcz, wściekłością. Ludzie są wściekli na wszystko, na tłok, na mnie, na siebie, na kierowce, na samochodu, na Boga i długo by jeszcze tak wymieniać. Czasami zdarzy się jakaś osoba patrząca przez okno nie mająca wszystkich w pogardzie i nienawiści, ale to rzadko.
Z resztą nie myślcie, że ta wzajemna wrogość krąży tylko w powietrzu i się jej nie odczuwa inaczej, jak tylko w swojej głowie. Nie, tak dobrze to nie ma, ten mały demon wrogości lubi sobie czasem usiąść na czyimś ramieniu i go szczuć. I to najczęściej siada nie tylko na jednym. W autobusie ludzie częstą tracą wszelkie zahamowania, dla nich pojazd zamienia się w dżungle. I nikt nie będzie miał skrupułów, żeby w ramach skasowania biletu, czy dojścia do drzwi kogoś pchnąć łokciem w brzuch, a kogoś innego zawadzić plecakiem, tak, że się o mało nie przewróci. Specjalnie nic nie wspominałem o miejscach siedzących, bo to insza inszość. Miejsce siedzące staje się dla pasażera czymś o wiele ważniejszym niż rodzina, miłość, czy kariera. Staje się wręcz marzeniem życia. Są ludzie którzy dadzą się zabić za możliwość posadzenia swojej szlachetnej dupy na pokrytym materiałem, plastykowym siedzonku i ten moment, kiedy siedzący może ogarnąć wzrokiem tych wszystkich stojących debili i poczuć swoją wyższość. Bezcenne, zwłaszcza jeśli ten ktoś jest np. szeregowym pracownikiem dyskontu spożywczego.
Pewnie, możecie śmiało powiedzieć, że to co pisze jest tendencyjne, że przesadzam, że to nie zawsze tak jest jak mówię itp. Pewnie będziecie mieli racje, chciałbym wierzyć, że gdzieś tam w jakimś bliżej nieznanym mieście można jechać autobusem w atmosferze miłości, sielanki, wzajemnego zrozumienia itp. Ale mnie to się niestety nie zdarza.




“Miejsce siedzące staje się dla pasażera czymś o wiele ważniejszym niż rodzina, miłość, czy kariera…”
.
Btw. dzisiaj na geografii oszczędnie. Tylko 31 prawd
I dlatego właśnie wczoraj w zacnym autobusie linii 408 usiedliśmy na komercji
Ja tam lubię autobusy. Szczególnie w sąsiedzkim towarzystwie (i przeprowadzaniu testów na EMO) Ale PRAWDziwym uczuciem darzę PKP.
Pozdrawiam Cię i do jutra
ja nienawidze jeździć PKS’ami, to horror, spóźniają się, psują się, ludzi tylu, że z trudem można oddychać, kilku chamskich kierowców, codziennie łącznie ponad godzine spędzam w autobusie
marudzisz -ja potrzebuję dużo czasu, żeby się do stolicy dostać
Ale pociągiem, a PKP w przeciwieństwie do komunikacji miejskiej uwielbiam
A ja lubię jeździć PKS… jak jest mało ludzi… Nienawidzę tłoku, mas w każdej postaci i tutaj nie ma wyjątku.
też nienawidzę autobusów, ale za co innego. za to, że komunikacja miejska jest to coś, co jest kompletnie ode mnie niezależne, nie mam na to wpływu, jestem od tego zależna i potrzebuję jej do poprawnego funkcjonowania, a ona poprawnie nie funkcjonuje. i za to, ze te bezwiedne masy tępych mord są w sumie skazane na to samo i w większości są tego świadomi i że w sumie im współczuję. twarze współuczniów, współwięźniów, współżołnierzy.