
Dla wielu ludzi poezja jest najbardziej nieżyciową rzeczą pod słońcem. Chodzi po naszym świecie takie wyobrażenie, że poezja to jest takie potwornie górnolotne, eteryczne, metafizyczne, fantasmagoryczne cuś, czego normalny człowiek (o ile pomazany lirycznością przez Boga nie jest) dotknąć nie jest w stanie i szczególnie tego nie potrzebuje. Ot, wszyscy w szkolę przerabiali Mickiewicza, Tuwima, Leśmiana, Kochanowskiego i innych im podobnych, jakoś to przeżyli (bądź nie, różnie to bywa, lekcja Polskiego niejednego potrafi rozłożyć na łopatki) i teraz żyją w asymilacji z poezją. Poezja nie tyka ich, oni nie tykają poezji. I wszyscy są szczęśliwi.
Bzdura.
Bo to wcale nie jest tak, że poezja to jest poza czasem, poza ludźmi, poza wszystkim, zakopana w meandrach wyobraźni tych, którzy siedzą przed ogromnym dębowym biurkiem, drapiąc się po nosie gęsim piórem. Poezja wypływa z ludzi, krąży między ludźmi i bez ludzi istnieć nie może. I nie tu chodzi wcale o jakiś wybranych “Ludzi przez wielkie eL” ale o wszystkich ludzi. Tak, o ciebie też.
Wyobraź sobie, czytelniku, taką sytuacje, rzekłbym, bardzo życiową. Mamy jesień, oto idziesz sobie uliczkami miasta, masz do załatwienia niedługo jakąś sprawę, specjalnie ci się nie spieszy, więc wchodzisz do jakiejś przytulnej kawiarni. Zamawiasz mocną kawę, zdejmujesz kapelusz, wieszasz płaszcz i siadasz przy małym stoliku. Po chwili urocza kelnerka przynosi ci filiżankę pełną czarnego napoju. Z kieszeni wyjmujesz paczkę papierosów, zapalasz jednego i zaciągnąwszy się popijasz mocną, rozbudzającą, kawę. Z głośnika przy ścianie sączą się ballady, dajmy na to, Wojciecha Młynarskiego, dym papierosowy rozchodzi się majestatycznie wokół ciebie, a gorąca kawa rozgrzewa cię od środka, pompuje w mięśnie siłę i w żyły energie. Czysta poezja, ot co. I widział poeta, że to co napisał było dobre.
“Ale tu przecież nigdzie nie ma wiersza.”- być może stwierdzisz. Owszem, ale (jak pisał Stachura) wszystko jest poezją i to wcale nie słowa zapisane na kartce są poezją, to tylko próba uchwycenia poetyckości życia. I ta poezja nie pojawia się jedynie przy kawie i papierosach. Poezja może istnieć przy każdej, najbardziej trywialnej i pospolitej, najbardziej ludzkiej czynności, jaką wykonujemy, musimy tylko umieć ją dostrzec. Bo wszystko jest poezją. Życie jest poezją.




Życie jest poezją i magią w jednym, w tym swoim splocie dobrych myśli i dobrych nastrojeń.
W ogóle Robert masz bardzo ładnego bloga
Pozdrawiam
Dziękuje
Też pozdrawiam Mag
Życie MOŻE być poezją… Wystarczy odrobina chęci, by tak się stało
Dajmy to, sposób życiowy dresów raczej nie jest poetycki
Nie wiem, nigdy nie byłem dresem
oczywiście bardzo mądre to, co napisałeś, ale wg mnie nic nowego nie wnosi do sprawy, nie poruszyłeś wystarczająco tematu.
niemówienie o Mistrzu Świetlickim wskazuje na niewystarczające poruszenie tematu.
W takim razie mówię o Mistrzu Świetlickim, mówię o Mistrzu Świetlickim, mówię o Mistrzu Świetlickim… Dobra, temat wyczerpany
phi, cwaniak
A ja tak na marginesie dodam, że niedawno znalazłem inną poezję…
Milk and cookies
Też fajne
Gdyby nie Mag, nie byłoby mnie tu… podziękuj koleżance:)
niestety, życie nie jest poezją, raczej najbardziej prozaiczną prozą, niektóre z sytuacji życiowych mogą być jedynie poetyckie i nie musi to być słońce w jesiennych liściach i zadymiona Jadłodajnia Filozoficzna. Osobiście pochwalam T. Różyckiego za jego prozaiczną poezję, ba! uważam go za najlepszego współczesnego polskiego poetę (może jeszcze D. Suska się kwalifikuje do rankingu), który doskonale zamyka w swoich wierszach rzeczywistość tzw, niepoetycką…
i jeszcze jedno – tysiąc papierosów nie czyni z człowieka poety.
“i jeszcze jedno – tysiąc papierosów nie czyni z człowieka poety.”
Nigdy nie twierdziłem, że czynią
Nie palę, nie nigdy paliłem i nikogo do tego nie namawiam
“niestety, życie nie jest poezją, raczej najbardziej prozaiczną prozą, niektóre z sytuacji życiowych mogą być jedynie poetyckie i nie musi to być słońce w jesiennych liściach i zadymiona Jadłodajnia Filozoficzna”
Wiesz, moim zdaniem wszystko zależy od tego, jak postrzegamy świat
Dla mnie nawet najbardziej prozaiczna czynność może mieć na sobie znamiona poezji, wszystko zależy od tego, jak na to patrzeć.
pozdrawiam
PS. Sorry za takie “pocięte komentowanie”, ale to wina błędów, wypaczeń i braku czasu