Impresja alkoholowa
listopad 11, 2007 autor Robert Szymczak

Dzisiaj tak się składa, że mam wybitnie pijacki nastrój., jestem jak zamroczony, jak zalany do granic możliwości człowieka, jakby mnie ktoś utopił. Mam takie alkoholowe rozwolnienie jaźni. Taki nastrój idealnie pasuje do zadymionej knajpy gdzieś w środku miasta, brzdęku kieliszków wypełnionych wódką, rozmów o życiu i rozumienia beznadziejności ludzkich poczynań. Pijacki nastrój sam nastawi ci w głośnikach muzykę Toma Waitsa, usiądzie obok ciebie i zaprosi do tańca po zakamarkach pamięci. Pijacki nastrój usadzi cię delikatnie przy lśniącym blacie biurka, da do ręki kartkę i długopis. Wyszepcze jeszcze do ucha “Stary, otwieraj to wino. I tak będziemy zalani.”
Co ciekawe z fizycznego punktu widzenia jestem kompletnie, zupełnie, bez najmniejszych wątpliwości trzeźwy. Nie mam we krwi ani kropli alkoholu. Z resztą, tak po prawdzie, jeszcze nigdy w życiu nie urżnąłem się. Ani się jest mi z tego powodu wstyd, ani się tym szczycę, po prostu stwierdzam fakt. Z resztą żeby się schlać wcale nie potrzeba 0,5 litra i zakąski, bo w zasadzie można się upić wszystkim co nas rusza. Ja się praktycznie codziennie urzynam głosem Kazika Staszewskiego. Równie dobrze można się urżnąć bluesem, książkami Stachury, wszechogarniającą chujnią, deszczem, niebem i tak dalej i tak dalej. Co komu pasuje, barman zawsze wie co wlać.
Oczywiście alkohol bardzo w takim duchowym schlaniu się pomaga, pozwala przełamać pewne bariery mentalne, których przełamanie jest dla niektórych na trzeźwo niemożliwe. Takie małe wyrwijmuromzębykrat w kielonku i z zakąską. Ale jeżeli ktoś jest na tyle wrażliwy to może być pijanym poetą na trzeźwo, nie ma problemu. Chociaż, żeby być pijanym poetą wypadałoby coś napisać. Dobra:
Śliczny kieliszek wódki
wyrzuca z duszy smutki
No i już jest fajnie, jest poetycko, jest lirycznie. Ale swoją drogą dlaczego my, ludzie się upijamy, tak z alkoholem jak bez? Szczerze mówiąc, nie wiem. Może jesteśmy na tyle nierozpisywalni, że nie wszystko robimy z sensem, że nie da się nas zapisać, jak by tego pragnęli fizycy, w kilka (najlepiej łatwych do zapisania na ściądze) wzorów i ze dwie/trzy tabele. Może po prostu dusza człowieka to taka zabawna sprawa, która czasami po prostu musi się powiercić, musi odpłynąć, musi żyć. Nie wiem jak jest i raczej ani na trzeźwo, ani po pijaku się tego nie dowiem.
Ale wiecie co? Mnie to specjalnie nie przeszkadza.




Super fragment z tym upijaniem się głosem Kazika. Będę musiał częściej tutaj komentować.
Na mnie osobiście, upijanie się - jakkolwiek by go nie rozumieć - nie robi na mnie wrażenia i mało co współgra z liryką.
Także mówię ‘nie’ pijanym poetom i czekam na mego informola..
Klochu: Pewnie, pewnie, rób tak właśnie
Inez: O upijanie się (tak z alkoholem jak i bez) bardzo z liryką współgra, wystarczy spojrzeć na Kaczmarskiego czy Waitsa
uważam co innego..
Na każdego działa co innego…
Ee tam… wystarczy spojrzeć na takiego Leśmiana, czy Witkacego, który bardzo lubił sobie poużywać przed tworzeniem. Może i sam tak kiedyś spróbuję…
Oooj dawno mnie tu nie było, ale jako tako sytuacja się nie zmieniła. Mój blog jak był w stanie śmierci agonalnej, tak i jest, natomiast twój rozkwita wręcz.
No i jeszcze Kaczmarski, Wysocki, Świetlicki, Waits, obaj Staszewcy, Stachura itd. itp.
No dzięki Rubenos
Fajnie, że się podoba, ciesze się, że wpadłeś, wpadaj częściej 
Nie tylko ty miałeś ostatnimi czasy awarie kompa
Różnica polega na tym, że ja nadal mam starego rzęcha
To jest to właśnie genialne - totalne rozpieprzenie.
nie lubię się upijać. nie lubię stanu, w którym się znajduję po spożyciu. uwielbiam upierdalać się bez spożycia alkoholu. cudowny, podręcznikowy wręcz przykład odlotu i zachwiań jednak bez tych zasranych skutków ubocznych.
za dwa lata, pamiętaj